30 paź 2014
Levi & Petra rozdział II ,,Śpiew kozła"
Stali wtedy na dachu jednego z budynków, uważnie przyglądali się wszystkiemu co ich otaczało, jakby za chwilę mieli stąd odejść, lub jakby zwiedzali zupełnie obcy kraj. Włosy dziewczyny lekko powiewały na wietrze, teraz spojrzała w niebo. Leciał nad nimi gołąb, mały, bezbronny, a tuż za nimi orzeł, ogromny, potężny orzeł. Gonił swoją zdobycz, czy wynik nie był już przesądzony? Kto ucieknie? Kto zostanie zjedzony? Kto umrze...?
- Czy ty też myślisz, że jesteśmy jak te ptaki?- spytała nadal patrząc w niebo.
- Nie wygłupiaj się.. Porównujesz człowieka do ptaka? Dobre sobie.- odpowiedział nawet nie spoglądając w stronę dziewczyny.
- Nie chodzi mi o same ptaki. Orły gonią gołębie, silniejszy słabszego.. Tak jak nas tytani.. Ciągle uciekamy, ale tylko nielicznym się to udaje. Silniejszy góruje nad słabszym, czy ten wynik nie jest już z góry przesądzony?- na końcu głos się jej trochę załamał.
Dopiero teraz na nią spojrzał, przez zachodzące słońce jej oczy zrobiły się złote, a włosy lekko połyskiwały. Jego spojrzenie było zimne, obojętne na wszystko, bez uczuć, pozbawione jakichkolwiek emocji.
- Znowu dążysz do tego tematu... Możesz już dać sobie spokój? Naprawdę, robisz sie nieznośna..- powiedział i rzucił jej lekceważące spojrzenie.
- ALE CO W TYM ZŁEGO??!! CO JEST ZŁEGO W TYM, ŻE CHCĘ POMÓC LUDZKOŚCI?- wykrzyczała swoje pytanie, jakby to był teatr... Każde słowo wróciło echem.. Niczym w teatrze. Wokół nich tańczyły dźwięki. Razem z tupotem nóg śpiewały ptaki, szumiały liście, ktoś krzyczał, jeszcze ktoś wyznawał miłość... Ktoś płakał, błagał o litość, umierał wymawiając ostatni raz imię...
Teraz oboje stali na dachu, niczym na scenie, zachodzące słońce oświetlało ich od boku.
- Ty nadal nic nie rozumiesz, jesteś jeszcze nie dojrzałym dzie...
Przerwała mu...
- Powiedz mi., powiedz mi czemu jesteś temu przeciwny? Co boisz się, że cię zostawię? Przecież i tak podobno cię nie obchodzę...- teraz powiedziała nieco spokojniejszym tonem.
- Petra... Zostaw to ludziom poświęconym temu..
- Acha, czyli według szanownego pana Leviego mam siedzieć na dupie i patrzeć na śmierć ludzi z którymi jeszcze wczoraj śmiałam się przy kolacji?!- jej twarz zmieniła wyraz, teraz wyrażała złość.- Czy ty to rozumiesz? Czy chociaż próbujesz mnie zrozumieć??!
Oczywiście, że ją rozumiał.. Znał doskonale całą historie.. Podszedł do niej i bardzo delikatnie przytulił wtulając swoja głowę w jej ramię. Zwrócił głowę w stronę jej głowy, ale nadal leżała na jej ramieniu.
- Też nie chcę, by w moim życiu zginał ktoś jeszcze dla mnie ważny, ale zrozum, że nie należy działać pochopnie, pod wpływem emocji...
Te słowa nią wstrząsnęły, ale nie tak bardzo jak sam gest jej przyjaciela. Może by to coś zmieniło... Zanim umarło tyle osób bliskich jej sercu.. Nie.. Zanim poznała potęgę tytanów..
- Wiem, dziękuję ci za wszystko, ale ja już podjęłam decyzje..- odeszła od niego o krok, spuściła głowę i położyła złożone dłonie na swoich piersiach.- Wstąpię do Oddziału Zwiadowców.
Teraz, na jego wiecznie niewyrażającej uczuć twarzy, można było zauważyć oburzenie. Te słowa nim wstrząsnęły. Poczuł coś... Jakby troskę, chciał pomóc... Bardzo chciał pomóc, może nawet bardziej niż można było przypuszczać.
- Nie, to ja idę, ty zostajesz tutaj.
Nie spodziewała się takich słów z ust Leviego, nastała chwila ciszy. Poczuła jego spojrzenie na sobie, spojrzała w jego oczy. Czarne.. Nie wyrażały uczyć, ale teraz, może sobie to wymyśliła, ale widziała w nich małego Leviego, tego, którego spotkała kilka lat temu.
- Skoro tak, to ja idę z tobą.- powiedziała, a z jej oczu popłynęły łzy, rzeka łez... Mimo wszystko uśmiechała się.. Teraz wszystko ucichło.. Pozostał tylko ledwo słyszalny dźwięk tupania.. Gdzieś w tle szmer... Wszyscy opuszczali ,,widownię"... Lecz ,,aktorzy" nadal stali, teraz już zdjęli maski, nie mieli butów z wysokimi obcasami, słońce już ich nie oświetlało.. Jedynie księżyc wychylał się zza chmur, które powoli go z powrotem zasłaniały.. Ci stali w ciszy i patrzyli na siebie..
I jak Wam się podoba? Chcecie więcej? :) Widziałam tylko jedno polskie opowiadanie Levi&Petra, a, że kocham ten paring to musiałam napisać :) To opowiadanie nie będzie mieć tylko trzech rozdziałów jak tamto hyh xd Jeżeli chcecie jakieś inne opowiadania, to chętnie wykorzystam moją wenę by je napisać! Mam bardzo dużo cudownych porównań homeryckich, sytuacji itp, ale nie mam jakby głównego wątku... Bo akurat projektowanie postaci czy wyglądu miejsc to najłatwiejsza sprawa :)
Komentarz= motywacja
Pozdrawiam!
8 paź 2014
Popołudnie na polu
W niedzielę byłam z koleżanką na polu, tak tak na polu XDD Zrobiłyśmy sobie mały piknik.
Jako, że szkoła już się zaczęła, nie mam chęci do życia.... Przynajmniej czas płynie szybko XD Śpię po 3-6 godzin, w soboty odsypiam.. :D Na piątek mam 1,5 strony słówek na angielski ;----; Trzymajcie za mnie kciuki!
A teraz macie troche moich zdjątek prosto z pola :)
Nie jest to żadna stylizacja, ale mam zdjęcia to wstawiam hehe
7 paź 2014
Levi&Petra: rozdział I ,,Śmierć, a życie"
Wiem jak to jest, gdy chcemy poczytać o jakimś paringu, a prawie nic nie ma więc ja napiszę, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie ;) Opowiadania będą dodawane co sobotę. Polecam włączyć to: http://youtu.be/Vdj0SadAmzM
jest to soundrack który bardzo pasuje do tego rozdziału i lepiej Was wprowadzi, będziecie mogli się wczuć :)
Kolejny dzień, kolejne istnienia pożarte przez tytanów. W dziecięcym sercu chłopca rodziło się coś, czego nie można sobie wyobrazić. Smutek...? Złość...? Dopiero teraz zrozumiał co się stało z jego matką, ojcem, całą rodziną... Pogrążony w swoich myślach prawie nie dostrzegł osoby zmierzającej w jego kierunku.
- Hej, nic ci nie jest?- dziewczynka o blond włosach podeszła do chłopca. Była od niego niższa i młodsza, patrzyła z zaciekawieniem na jego poważną twarz. Wyrwany z myśli spojrzał na nią gwautownie. Jej spojrzenie go jakoś uspokajało, nie wiedział czemu... Nadal nie wie...
- N.. nic...- odpowiedział i odwrócił spojrzenie. Jednak dziewczynka nie dała za wygraną.
- Jestem Petra, a ty?- powiedziała i wyciągnęła do niego swoją małą dłoń. Gdy spojrzał na nią lekko się uśmiechnęła. Był zdziwiony, dało się to rozpoznać po jego twarzy. Niepostrzeżenie i on się uśmiechnął, nie był to uśmiech wypełniony szczęścię i radością, ale napewno szczery. Przykucnął tak, by był na tym poziomie co ona. Wziął jej małą dłoń i zamknął w swojej. Po raz kolejny się uśmiechnął.
- Widzisz i od razu lepiej gdy tylko się uśmiechniesz. Wiesz, że wyglądasz pięknie? Trochę jak anioł bez skrzydeł.. Nie... Masz skrzydła, ale jeszcze ci nie urosły!- mimo, że była dzieckiem słowa przez nią wypowiedziane zostały w jego sercu, pozostaną na wieki... Popatrzył jej w oczy, widział w nich coś jak zafascynowanie. Jej spojrzenie było kojące...
- Petra, tak?- spytał wstając.
- Tak...- odpowiedziała patrząc na chłopca, który powoli wstawał i puszczał jej dłoń.
- Ja jestem Levi, a teraz, powiedz gdzie są twoi rodzice? Pewnie się martwią o ciebie, powinnaś wracać.- powiedział i znów na jego twarzy pojawił się dawny smutek.
Dziewczynka nie odpowiedziała tylko spuściła głowę.
- Coś nie tak?- spytał bez namniejszego uczucia.
- Nie, nic.- powiedziała dziewczynka i spuściła głowę tak, że jej złote włosy całkowicie zakryły jej twarz. Biała, brudna sukienka, złote włosy... Wyglądała jak aniołek... Mały, słodki aniołek...
- W takim razie ja już idę. Uważaj na siebie.- powiedział i odszeł. Bez celu, bez niczego, po prostu poszedł przed siebie.
Dziewcztnka długo patrzyła za nim spod włosów. Gdy odszedł wystarczająco daleko, tak, by nie mógł dosrzec jej twarzy podniosła głowę. Na jej twarzy było widać ścieżki łez, ale także uśmiech. Szeroki, piękny, anielski uśmiech... Taki uśmiech, który może pokolorować nawet najciemniejsze serca.
- Jak wyrosną ci skrzydła, to się znów spotkamy, prawda? Niech będą to skrzydła wolności, takie jak ty!- krzyknęła za nim. Stanął w środku tłumu, który ciągle się niespokojnie poruszał, podniósł głowę i uśmiechnął się prawie niezauważalnie.
I jak Wam się podoba? Ja jestem meeega zadowolona, że aż siebie nie poznaję :") Komentujecie :)
6 paź 2014
`Opowiadanie Jerza: Rozdział I ,,Miłość odnajdzie się wszędzie"
Hej, dziś dodam moje pierwsze opowiadanie fanfiction, jest to również pierwsze opowiadanie, które z kimś pisałam. Piszę z KittyBlondieScarlet, rozdziały będą dodawane co wtorek. Niewykluczone, że będą rozdziały specjalne :)
Zapraszam do czytania!
Od Igrzysk Magicznych we Fiore Jellal nie widział Erzy, strasznie za nią tęsknił, ale wiedział, że nie mogą być razem ponieważ na nią nie zasługuje. Meredy poszła na zakupy, a Jellalowi zostało zwiedzanie miasta. Byli na misji więc postanowił popatrolować okolicę, usłyszał krzyk i zobaczył błysk, poszedł w tamtą stronę i zobaczył gildię Fairy Tail. Sprawcami wybuchu byli Natsu i Gray, którzy bili się. Widział wszystkich, ale niegdzie nie mógł znaleźć Erzy.
Wiedział, że Erzie nie mogło się nic stać, więc postanowił jej nie szukać, jednak cząstka jego nadal była zaniepokojona. Nie mógł się powstrzymać i zaczął jej szukać. Nie zajęło mu to dużo czasu. Siedziała na skraju miasta, na górce. Wydawało mu się, że płacze... Podszł bliżej, ale los chciał, że nadepnął na coś i Erza spojrzała w jego stronę.
- Jellal?- spytała i szybko, prawie niezauważalnie otarła łzy.
Stał chwilę w bezruchu nie wiedząc co powiedzieć.
- Tak.. przechodziłem tędy i wtedy cię zauważyłem.
Erza odrazu zauważyła, że kłamał, nie był dobrym kłamcą.
- Jeżeli chcesz, to siadaj.- uśmiechnęła się delikatnie i wskazała ręką obok siebie.
Jellal niepewnie podszedł i usiadł. Erza skuliła się i spojrzała w niebo. Wiał jesienny wiatr, gdzieś śpiewały ptaki, nad rzeką biegały dzieci, cała okolica tętniła życiem, przywoływało to wspomnienia...
- Wszystko się zmieniło... Każdy się zmienił.... Cieszę się, że na lepsze, wiesz... Gdy widzę, że moi przyjaciele są szczęśliwi, a ja sama miałabym być bardzo nieszczęśliwa, to to wystarczy bym i ja była sczęśliwa. Tak wiem... nie ma to zbyt dużego sensu, ale nie potrafię tego wyrazić...- spojrzała w ziemię i jeszcze bardziej się skuliła.
- Ty się nie zmieniłaś, ale czemu próbujesz udawać silną i nie zależną? Ja wiem, że potrzebujesz wsparcia przyjaciół bardziej niż ktokolwiek, dlaczego udajesz, że poradzisz sobie ze wszystkim sama?
Erzą wstrząsnęły te słowa, gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na Jellala. Dało się teraz dostrzec ścieżki po których jescze przed chwilą płynęły łzy. Coś ukuło go w sercu... Teraz najchętniej wytarłby jej łzy i przytulił do serca, ale wiedział, że nie może sobie takich rzeczy nawet wyobrażać..
- Ja... To znaczy...- Erza jąkała się- Ty... masz rację- przyznała w końcu i znów się skuliła.
Jellal nie mógł się powstrzymać i uśmiechnął się.
- Wiesz, bardzo przypominasz tą małą Erzę...
Szkarłatne włosy Erzy powiewały delikatnie na wietrze. Wyglądały jak wiecznie płąnący ogień, którego nic nie przygasi. Scarlet... Erza Scarlet...
Zdawało mu się że lekko się uśmiechnęła. Teraz spojrzała mu prosto w oczy. Nie było wątpliwości, płakała, ale teraz płakała ze szczęścia. Uśmiechnęła się jeszcze bardziej, tak, że cała jej twarz promieniała radością. Nagle przytuliła się do piersi Jellala. Początkowo tylko na nią patrzył, ale teraz zdał sobie sprawę, że tak naprawdę i on bardzo chciał ją przytulić. Objął ją i oparł swoją głowę o jej ramię.
Kiedy ta chwila była tak piękną i magiczną Jellal zapomniał o całym świecie, liczyła się tylko Erza, czuł się tak jak kiedyś, gdy byli małymi przyjaciółmi, którzy razem mogli zrobić wszystko. Magiczną aurę zburzył Natsu, który niespodziewanie wtargnął na scenę.
-Erza, tu jesteś! Szukałem cię!- krzyknął Natsu i machał jak szalony.
Erza wstała niechętnie i spytała groźnym tonem, że aż sam Jellal się zląkł.
-Czego?
- No wiesz, musimy iść rozbić tą mroczną gildie, już czasale. Nie zgdaniesz kogo spotkaliśmy! Na zakupach widzieliśmy się z Meredy, powiedziała, że szuka Jellala i pytała czy go nie widzieliśmy.
W tym momencie Jellal i Erza uznali go za idiotę. Chłopak stał za Erzą zaledwie metr, a ten go nie zauważył. Dziewczyna wskazała ręką w jego kierunki.
- Jell kope lat!– krzyknął Natsu i rzucił się na Jellala. Wyglądało to komicznie, Natsu leżał na nim, a Erza nachylałą się i pomagała nam wstać.
I jak Wam się podobało? ^^
Niedługo wstawię harmonogram wstawiania postów. Najprawdopodobniej we wtorki będzie opowiadanie Jerza pisane z KittyBlondieScarlet, w piątki opowiadanie Nalu, a w soboty Levi x Petra. Oczywiście będę też dodawać posty o urządzaniu pokoju, stylizacje itp. ale będą dodawane w inne dni niż te wyznaczone do opowiadań. Co za dużo to niezdrowo! :D
3 paź 2014
(╥_╥) Przepraszam (╥_╥)
Moze zacznijmy po kolei...
W wakacje zaczelam ogladac anime, dzieki temu zainteresowalam sie japonia, zmienilam styl ubierania sie, styl muzyki ktorej slucham...
Na moim blogu teraz bedziecie mogli znalezc stylizacje glowie pastel goth, ale to niestety taka wersja tego stylu ,,demo" poniewaz mam bardzo malo ubran w tym stylu i bizuterii.
Bede pisac fanfiction, czyli takie opowiadania wymyslane przez fanow np. jakiegos paringu. Nie wiem kiedy zaczne, ale ze mam bardzo duzo pomyslow, bo gdy ide spac to wchodze do mojego cudownego swiata wyobrazni haha :"D
No i oczywiscie beda zdjecia z jakichs fajnych miejscowek, pomyslow na urzadzenie pokoju albo chociazby tego co mam na scianie )
Jezeli macie jakies pomysly to piszcie pod tym postem. Mam nadzieje ze nie wyszedl za dlugi poniewaz nie dodaje do niego zadych zdjeci co bardzo mnie smuci, ale na moim tablecie niestety sie nie da :(
Jeszcze raz bardzo przepraszam i obiecuje, ze sie poprawie ^^
